Details

Brooklyn.Williamsburg. Rabbithol.
Nadal ciężko mnie namówić na pełnowymiarowe danie w restauracji.
Mimo tego, że kocham jeść i próbować nowe potrawy, najczęściej kończy się na kawie z dobrym ciastkiem,
bądź lokalnym, koniecznie ciemnym piwie i sałacie.
Dodam tylko, nie jest to zasługa diety. Nigdy na żadnej nie byłam i raczej nie uznaję;)
W sobotę jednak, wyszłam z tego miejsca z poczuciem lekkiego niedosytu...
Wy również lubicie takie miejsca?, pełne detali które pamiętacie długo po powrocie do domu...?
Ja bardzo.
Udanej środy!
Ja już dzisiaj odliczam do weekendu. Ponoć ma być słoneczny!
Pozdrawiam!
To nie diabeł, lecz coś fascynującego tkwi w szczególe. Zdjęcia rewelka! :)
OdpowiedzUsuńjedno i grugie myślę:), dzięki!
Usuńlubię takie miejsca.
OdpowiedzUsuńbędąc w NY mieszkałam w (na) Williamsburg.
Ooo, a dokladnie?
UsuńSpokojnie mogłabym sobie uwic tam gniazdko, fajne klimaty:)
nie pamiętam nazwy ulicy. ale niedaleko mostu:)
Usuńklimatycznie ...
OdpowiedzUsuń...baardzo:)
UsuńPozdrawiam!
cudowne miejsce, uwielbiam takie miejsca, z klimatem w którym od razu człowiek czuje coś niesamowitego i zostaje w pamięci. Są to miejsca do których na pewno pragnie się kiedyś wrócić :)
OdpowiedzUsuńto "kiedyś" w tym przypadku jest niedaleka przyszłością:))
Usuńtakie lekko dekadenckie, bardzo detaliczne, piękne ;)
OdpowiedzUsuństare podłogi,lampy cały decor utrzymany w takim klimacie. Dobrze sie czuje w takich miejscach, do tego bardzo przyjazna, otwarta obsługa, two times up!!
UsuńPozdrawiam!
o tak..stare podłogi..ach..uwielbiam!
OdpowiedzUsuńuściski z nowego miejsca:*
J
Wypatrywalam Ciebie z niecierpliwoscia:))))
UsuńI jak, jak pierwsze wrazenia?:))), bo ze klimat jest to jestem pewna:)))
Usciski!!
uwielbiam..poznaję na razie, ale mój puls powoli zgrywa się z tętnem miasta :)) klimat jest oczywiście:) zachłysnąć się można:))
Usuńuściski !!
J
Uwielbiam, zdecydowanie uwielbiam odkrywać takie miejsca. Szczegóły, to prawda.
OdpowiedzUsuńWasze miejsce wygląda wspaniale. Te zasłony, nóżki, podłoga...
A Twoje fotografie dzisiaj... Nie wiem, co napisać.
Usciski :*
Toniu, dziekuję:)
UsuńI love details! Będąc w Dolinie Chochołowskiej też byłam w takim miejscu;) Napiszę o nim na blogu;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Agnieszko!
Bardzo fajne detale i miejsce. Lubie takie bardzo i zawsze jak gdzies wychodzimy to jem "pelnowymiarowo" :)
OdpowiedzUsuńcudne zdjęcia, uwielbiam ich klimat :) sprawiają, że czuję jakbym sama tam była :)
OdpowiedzUsuńdziekuje!
Usuńtakie miejsca są wręcz wskazane dla pokrzepienia własnego,spokojnego umysłu:)
OdpowiedzUsuńlubię przypadkowo odkrywane zakamarki miast,gdzie życie z pozoru zaprzestało swój żywot,a za ciężkimi firanami okien znajduję tętniący ludzkim ciepłem klimat.
tajemnicze zdjęcia,przedostatnie-love it!
Magiczne miejsce. I sposób w jaki je przedstawiasz też bardzo do mnie przemawia :)
OdpowiedzUsuńz chęcią wybrałabym się w tak klimatyczne miejsce. pięknie oddałaś całą atmosferę. tak proste kadry, a tyle mówią
OdpowiedzUsuńPrzepiękne, klimatyczne zdjęcia! Naprawdę cudne :)
OdpowiedzUsuńDziekuje bardzo dziewczyny!
OdpowiedzUsuńDzięki zdjęciom z licznymi detalami faktycznie da się poczuć klimat tego miejsca.
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie miejsca. Pamiętam lutowe odwiedziny w cafe cluny na west village...pięknie dobierasz słowa i piękną tworzysz atmosferę.
OdpowiedzUsuń