4/30/2012
4/26/2012
weekend!
Każda komórka w moim ciele domaga sie solidnego odpoczynku.
::
Porządnej dawki snu i słońca.
Dla siebie, dla Was...
na
weekend!
4/23/2012
Pierwsze próby z nowym(starym) aparatem.
Pomyślałam, że podzielę sie z Wami tym zdjęciem, choć jest nie moje...
Aparat jest tak ciężki, że zdjęcia jak na razie robimy wyłącznie ze statywu...
Światło mierzymy na przemian, ja swoim Olympusem a P. swoja Bessą...z różnym efektem.
I póki co...
Jesteśmy zakochani:)
Pozdrawiam!
Pomyślałam, że podzielę sie z Wami tym zdjęciem, choć jest nie moje...
Aparat jest tak ciężki, że zdjęcia jak na razie robimy wyłącznie ze statywu...
Światło mierzymy na przemian, ja swoim Olympusem a P. swoja Bessą...z różnym efektem.
I póki co...
Jesteśmy zakochani:)
Pozdrawiam!
4/19/2012
4/17/2012
Boston postcards-analogi
Boston, pod wieloma wzgędami był taki jakim wyobrażałam sobie, ze bedzie.
Stary a jednoczesnie młody...
Postepujacy a jednoczesnie tradycyjny...
Niezwykle czysty i zadbany...i bardzo europejski!
Ale przede wszystkim, zupełnie inny od tego tutaj...dokładnie to, czego potrzebowałam.
Spacerowalismy po kilka godzin dziennie, posługując sie prostą mapą która kupilismy po przyjeździe.
Dzisiaj, spokojnie mogłabym pojechac tam w ciemno, znam Je prawie na pamieć, wszak nie jest wcale takie duże:)
::
Przez pierwsze dwa dni nie zobaczylismy słońca, i nie poczulismy zapowiadanych 20 stopni...
Nie tesknilismy za jednym ani za drugim,
Lubie to miasto, i wspomnienie o nim- chyba już na zawsze jako szarym ale niezwykle kojacym.
![]() |
Widok z okna Hotelu. |
![]() |
Zdjęcie, którego nie mogło zabraknąć;-)) |

Pozdrawiam
a.
4/13/2012
Dzisiaj wodze myślami w strone Kaliforni i naszych zeszłorocznych wakacji.
Może dlatego, że tak bardzo tesknie i tak cieżko jest mi oprzec sie checi pojechania tam raz jeszcze, choćby w tym roku!
A może dlatego, że dzisiejsza poranna mgła przypomniała mi o tamtym dniu...
Wiem, nie pisałam o nich do tej pory nic.
I teraz też nie napisze wiele, bo chyba za dużo przeżyc i doznań aby moć streścić je w kilku słowach.
Posłuże sie więc notatkami, które starałam się robić regularnie.
Zapiski z notatnika, dzień szósty, wieczór po powrocie...
" dzisiaj wybraliśmy sie do Point Reyes Seashore Light Hause, leżacego na najbardziej wysunietym cyplu po północno-zachodniej stronie Pacyfiku.
Bylismy pozytywnie zaskoczeni, kiedy okazało sie, że Rodzice wybrali to miejsce jako "konieczne do zobaczenia".
Widać, dobrze odrobili zadanie domowe:)
W ciągu kilku godzinnej podróży zaliczylismy co najmniej trzy pory roku!
Temperatura i klimat zmieniały się jak w kalejdoskopie.
Totalne szaleństwo!
Podejrzewam, ze niewielu z podróżujacych przed nami i po nas , miało okazję doświadczyć tego, jedynego w swoim rodzaju uczucia, kiedy bedąc na lądzie w którą ze stron świata sie nie zwrócisz, widać tylko bezkres wielkiej wody...Nam również.
Do nadrobienia.
Koniecznie!"
c.d.n.
pozdrawiam
a.
Może dlatego, że tak bardzo tesknie i tak cieżko jest mi oprzec sie checi pojechania tam raz jeszcze, choćby w tym roku!
A może dlatego, że dzisiejsza poranna mgła przypomniała mi o tamtym dniu...
Wiem, nie pisałam o nich do tej pory nic.
I teraz też nie napisze wiele, bo chyba za dużo przeżyc i doznań aby moć streścić je w kilku słowach.
Posłuże sie więc notatkami, które starałam się robić regularnie.
Zapiski z notatnika, dzień szósty, wieczór po powrocie...
" dzisiaj wybraliśmy sie do Point Reyes Seashore Light Hause, leżacego na najbardziej wysunietym cyplu po północno-zachodniej stronie Pacyfiku.
Bylismy pozytywnie zaskoczeni, kiedy okazało sie, że Rodzice wybrali to miejsce jako "konieczne do zobaczenia".
Widać, dobrze odrobili zadanie domowe:)
W ciągu kilku godzinnej podróży zaliczylismy co najmniej trzy pory roku!
Temperatura i klimat zmieniały się jak w kalejdoskopie.
Totalne szaleństwo!
Podejrzewam, ze niewielu z podróżujacych przed nami i po nas , miało okazję doświadczyć tego, jedynego w swoim rodzaju uczucia, kiedy bedąc na lądzie w którą ze stron świata sie nie zwrócisz, widać tylko bezkres wielkiej wody...Nam również.
Do nadrobienia.
Koniecznie!"
c.d.n.
pozdrawiam
a.
4/12/2012
Wczoraj;), do kompletu z mają ulubioną sukienką założyłam ten naszyjnik.
Jedyny jaki mam(!) i jedyny jaki chciałabym teraz nosić.
Bo przyznam, wyczekiwałam chwili, kiedy będę mogła go po raz pierwszy założyć.
Te trzy małe kawałeczki drewna, urzekły mnie swoja prostotą.
W starannie zapakowanej paczuszce, na której nawet znaczki wydały mi się wyjatkowe,
oprócz naszyjnika znalazłam te oto skarby-mydełko i piekna fotografię, wszystko autorstwa Magdaleny z "Color Sepia".
Jako fanka ceramiki i naturalnego tworzywa, jestem pod ogromnym wrażeniem prac jakie wychodzą spod zdolnych rączek Magdy.
Tych z Was którzy nie znają jeszcze color-sepia.blogspot.com goraco zachecam do odwiedzin!
Jest to bowiem miejsce które nieustannie inspiruje, pełne pięknychi fotografii i słów które pozwalają zatrzymać sie na dłużej...
Madgaleno, jeszcze raz bardzo dziękuję!!
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i dziekuje z a cierpliwość:))
Udanego weekendu!
4/04/2012
4/03/2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)