W ten weekend powstało wiele zdjęć.
Najbardziej jednak ciekawa jestem, tych czarno-białych...
Z trzydziesto sześcio klatkowej kliszy, którą rozpoczęłam właśnie wczoraj.
I które czekają na wywołanie, już za chwilę...
Pierwszych, samodzielnych, wykonanych najostrożniej jak potrafiłam...
Podekscytowanie, miesza się z niepewnością, bo przecież wszystko jest dziełem intuicji i w dużej mierze przypadku....
Dzisiaj...
niedzielny park...i spacer pod konarami kasztanowca, kiedy światło popołudnia miało już szarą przedwieczorną barwę...
Miłego tygodnia!