Wizyta w małym antique store w drodze powrotnej z gór.
Stały element naszych wyjazdów i nie wiem czy nie najbardziej wyczekiwany.
Na pewno przeze mnie;)
Kiedy Pietruszka zaszywa sie miedzy regałami z książkami i płytami winylowymi,
ja usilnie staram się powstrzymać od włożenia do koszyka kolejnej pary foremek do pieczenia.
Nic z tego!;)

Nad tą fotografią zatrzymałam sie i nie mogłam przez dłuższy czas oderwać od niej oczu. Dzisiaj jest z nami juz na zwsze:)
Spojrzenie i wyraz twarzy tej Kobiety... to chyba urzekło mnie najbardziej...
Nie wiem kim była, ale bije z niej niesamowita mądrość i spokój.
Odnoszę wrażenie, że ceramika jeszcze bardziej przypadnie mi do gustu niż porcelana:)
Stara, lekko pordzewiała foremka na muffiny. Szukałam takiej od bardzo, bardzo dawna.
I kolejna już, drewniana łyżka... takich nigdy zbyt wiele w kuchni;)
Zdjęcia z wyjazdu, a przynajmniej większa ich część czekają na wywołanie:)
Pozdrawiam serdecznie!
Przyjemnego Wtorku!